Wszystkie zawarte treści podlegają prawu autorskiemu co oznacza, że właściciel bloga jest ich autorem i posiada prawo do ich publikacji chyba, że cytuje - wówczas podaje źródło pochodzenia tekstu. Jeżeli chcesz umieścić część lub całość tekstu powołaj się na autora oraz napisz o tym fakcie na maila bibitutu.mz4@gmail.com!!!
aga0023.blox

Widzę słońce na niebie
Spoglądające na ziemię
Widzę trawę zieloną
Wystawiającą ręce ku błękitowi nieba
Widzę konary drzew targane wiatrem
Unoszące się i opadające
Widzę ludzi szukających spokoju
I widzę siebie...
Ale nie widzę miejsca dla mnie na niebie.
mZ
Kategorie: Wszystkie | Dialogi | Nowy rozdział | Obce dzieła | Prywata | Wiersze
RSS
piątek, 20 października 2017

Przeraźliwy krzyk obudził mnie zlanego potem. Mimo średniego wieku byłem wystraszony. Po ciszy nie można było rozpoznać czy to tylko sen, czy może dźwięk wydobywał się z ciemnych zakamarków. Siedziałem za kierownicą mojego pojazdu. Nie zdążyłem nawet wejść na górny pokład wehikułu. Obudziłem się przed dźwiękiem budzika, na jednym z niemieckich parkingów po kilkuminutowej drzemce. Kilometry jednak już wzywały mnie do boju. Moje żyły, moja krew już buzowałam, serce już biło mocniej. Pierwszy raz na Hiszpanie pomykałem. Czasu nie znam nie potrzebna mi ta wiedza. Różni się tylko dzień i Noc, ale nie ma we mnie strachu w dzień prowadzi mnie słońce, nocą księżyc. Gdy jednak brak mych strażników kieruje mną serce i chęć powrotu w ramiona najbliższych.

Mimo woli przychodzą kolejne kilometry w tą gwieździstą noc. Niebo w Niemczech jest jaśniejsze. Im dalej na zachód tym cieplej tym milej i kolorów więcej, nie to co w mej mieścinie. Szara rzeczywistość i marne możliwości. Teraz jednak to wszystko nie ważne. Przede mną kolejny ważny ładunek. Mówią, że pilny bo fabryka stanie. Nie mogę ich zawieźć, nie zawiodę siebie i dam radę. Dam z siebie wszystko i zadowolę ich.

Zwężka - nie straszna mi - mroczki na oczach to tylko chwile - bo mknę i połykam kilometry. Znam drogę i każdą z nich pozdrawiam jak skinę głową sąsiadowi. Mijam miasta śpiące i panny o kawalerach odważnych jak ja mażące. Życzę Wam kolejnego ciepłego poranka, ale mnie tej nocy czeka walka. Nie będzie kolejnej drzemki, wytężam zmysły bo na drodze szklanka. Zycie me jest twarde jak metalowa banda.

Lecz już więcej zakrętów nie będzie. Ten ostatni był - roztrzaskana moja czaszka. Leżę na drodze, bus w płomieniach. Leżę i nie mrugam już, jak ja tego za kierownicą chciałem. Oczy zalewa mi ciecz z żył wyrwana. Ręka nie rusza się już wcale, Nie sięgnę już drążka. 

Na bombach korytarzem pędzi już karetka. Stwierdzi zgon kolejnego spracowanego człowieka. Nie wrócę już do Ciebie do dzieci naszych. Nie zobaczę Waszych po moim powrocie uśmiechu. Nie zobaczę twej twarzy i nie usłyszę radości. Nie poczuję uścisku, a fabryka stanie...

23:39, marek_opole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 czerwca 2017
Na kolana upadasz. Z kolan się podnosisz. Na barkach swych dźwigasz cierpienie. Z barku wyciągasz kolejne westchnienie.

Spójrz na siebie, no spójrz w lustra głębie. Usłysz siebie, wysłuchaj swych pragnień i oddaj się - oddaj się sobie!

Bądź niczym ptak na polowaniu, bądź celem - unikaj strzał, ale trzymaj się muszki.

Pisz to co chciałbyś przeczytać i słuchaj kogo możesz posłuchać, bądź lecz nie bywaj.

Życie - to ono ucieka, przez palce płynie jak rzeka łez. Łzy wylane na darmo wsiąkają w ziemie - czarną, ale nie martwą. 

Życie - to ono ucieka - na przechwałki, wywyższanie się z tłumu,
a po tłumie już tylko pył się unosi i echo słychać w pustych ścianach.

Zostaniesz sam, sama. Bez prawa do riposty, bez prawa do obrony. Nawet pył nie wysłucha twych słów. Sam, sama pośród ścian, pustych jak głowa pusta jest bez słów - wiec już nie mów tylko rób. Działaj jak możesz bezmyślnie lecz z serca.

marek
01:08, marek_opole
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2016
Miłość choć odległa,
Miłość choć daleka,
Miłość do języka,
Miłość do cwaniactwa,
Miłość do sąsiada chcącego naszego dobra,
Miłość do Ciebie...

... ona mnie przy życiu trzyma,
Bo wiem,
Wiem że wrócę,
Goły niczym bez kory pień,
niczym leżący jesienny liść,

Bo wiem, że ty przyjmiesz mnie,
Nie patrząc na me niedoskonałości,
Nie patrząc na me zaniedbania,
Przyjmiesz mnie bo tylko ty wiesz,
Ile kosztuje miłość,

Miłość bez słońca,
Miłość bez końca,
Miłość bez bodźca.

Tylko ty wiesz ile straciłem,
Ile swego życia przepłaciłem...
na uchodźstwie.

Ale wrócę,
Na tarczy lub nie,
Z garbem lub bez,

Ale z miłością bo bez niej nie ma mnie...
... i Ciebie,
i nie ma Ciebie.

___
Marek_Opole
___

02:08, marek_opole
Link Dodaj komentarz »
Podaj mi dłoń,
Dodaj otuchy,
Podaj chustkę na smuty,
Podaj mi ją niech wytrę łzy,
Daj mi ją...
Nie chcę,
Nie chcę łez swych ujawniać...

Chusta choć już nawilżona,
Posłuży Ci,
Da Ci siłę,
Da powietrze!
Krew ma nie na darmo spłynie,
Krew ma warta będzie coś,

Nie, nie zniknie ze mną w grobie,
Lecz zapuści korzenie,
Zapuści brodę i schowa się w tłumie,

Życie przypomni o mnie,
Upomni się o pamięć.

Żyje we mnie Pamięć,
Pamięć nie poprawna,
Nie zgodna z polityką,
Nie zgodna z poprawnością!

Ale jak nie iść pod wiatr nie sprawiedliwości,
Jak nie stawać pod wiatr gdy ból uderza w godność historii,
Historii tysięcy rodaków bez wyboru.


___
Marek_Opole
___
Wesołych
01:34, marek_opole
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 marca 2014
Wypił raz Pan pół pitra,
Mówił, że mu to wszystko rybka,
Po połówce czuł się jak by był na łódce,
Chodził cały otępiały,
Myślał, że jest do pary,
I tak dostał od typiary,

To są męsko damskie sprawy, by tak łączyć się w pary.
Więc tak poszedł na ryneczek, tam se wypił połóweczkę,
Po czół się jak zniewolony, jak na glebie liczył kościelne schody,

Gdy już wstał, to pomyślał - Powiem ludzie Wam....
Lecz niestety nikt nie słuchał,
Bo nasz mówca coś mamrotał,

Każdy nam go ignorował,
A on na tych schodach coś tam wołał,
Przyszła wtedy policja i nie była taka zmyślna,
Za łeb go złapała i do wozu zaciągnęła.

Tam się wnet obudził - co ja robię - się oburzył.
I ucieczką się wysłużył.

Teraz w trawie sobie śpi,
Nikt nie rusza go bo znikł

Jutro będzie o niem głośno,
Bo go szuka żona posła
Bo uwiodła go radosna,
I zrobiła z niego kolejnego Osła,

Biedny poseł też go szuka,
Bo z nim też związał swego nie jednego grosza,

Teraz to już jest koniec, nasz kolega wszywa disukfiram
Będzie znów radosny nie wypije ani troszkę,

Ale płaci alimenty i uwierzcie nie jest w niebo wzięty
00:02, marek_opole
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27